sobota, 4 lipca 2015

06.06.2015 - Emolinek - Smoszewo - Goławin - Wólka Przybojewska - Miączynek - Miączyn - Wychódźc - Wilkówiec - Zdziarka - Praga - Czerwińsk nad Wisłą (28.0 km)

Uczestnicy: Marlena F., Artur K., Joanna T., Grzegorz B.

O 8 jesteśmy się na przystanku autobusowym na Marymoncie, ale nasz bus do Płońska po prostu nie przyjeżdża. Po chwili  pojawia się pospieszny do Brodnicy, ale z trudnych do wytłumaczenia względów do niego nie wsiadamy. Przez  40 minut nic nie jedzie, kolejny autobus nie ma wolnych miejsc i nie zabiera pasażerów. Po 9 jesteśmy  gotowi jechać dokądkolwiek, tyle że nic nie przyjeżdża, rzecz jasna z wyjątkiem autobusu miejskiego 116 jadącego na Chomiczówkę, tyle że na Chomiczówkę akurat jechać nie chcemy. W końcu pojawia się bus do Płocka. Jesteśmy zmuszeni do zmiany planów: jedziemy do Emolinka, niewielkiej miejscowości między Zakroczymiem i Czerwińskiem, skąd mamy przejść się do Czerwińska nad Wisłą.
W Emolinku Asia kupuje z przydrożnego stoiska truskawki. Są wielkie i pyszne, delektujemy się nimi jeszcze przez wiele kilometrów. Truskawki zresztą będą nam towarzyszyć przez całą drogę. W przewodniku czytam, że powiat płoński to zagłębie malinowe, ale malin nigdzie nie widzimy, co chwilę natykamy się natomiast na uprawę truskawek.
Po dwóch kilometrach docieramy do Smoszewa. Zabytkowy dwór, należący - jak się dowiedzieliśmy - do premiera Jana Krzysztofa Bieleckiego jest niemal niewidoczny zza ogrodzenia. Idziemy żwirówką do Goławina, wokół tylko pola truskawkowe i drzewa owocowe. Śpiewamy "Strawbery Fields Forever". Zbiór truskawek trwa w najlepsze, na polach pracownicy sezonowi, głównie z Ukrainy. Przy szkole w Goławinie gubimy drogę, idziemy przez rowy i jary. Docieramy do Wólki Przybojewskiej. Na skraju wsi znajduje się przedwojenny dworek-willa, w której mieści się ośrodek dla trudnej młodzieży. Znów nie udaje się nam obejrzeć dworka: brama jest zamknięta, wokół cisza i spokój, ani śladu portiera, nie widać też trudnej młodzieży. Po drugiej stronie drogi pasie się chuda krowa. Najwyraźniej dziś mamy pecha. Ruszamy do Miączynka, gdzie kupujemy piwo i urządzamy sobie piknik, potem mijamy kolejne pola truskawkowe. Drogą oznakowaną jako Camino de Santiago docieramy do dużej wsi o niewymawialnej nazwie Wychódźc, gdzie pod sklepem raczymy się cydrem. Upał daje się nam we znaki. Kolejne pola i za Zdziarką schodzimy w stronę Wisły. Krajobraz przypomina w tym miejscu Beskidy: idziemy w dół głębokim jarem i dochodzimy do samej rzeki. Ostatni odcinek szosą maszerujemy przez wieś Praga. Do Czerwińska docieramy o 18 i nie mamy już czasu na zwiedzanie klasztoru. Musimy się przecież stąd wydostać, a dziś mamy pecha...


Emolinek. Pierwszym spotkanym zwierzęciem była lama. Trzeba przyznać, że to zwierzę dość rzadko widywane na Mazowszu.



Wisła pod Smoszewem.



Wólka Przybojewska. Wyjątkowo oryginalna kapliczka poświęcona świętemu Izydorowi, patronowi rolników.


Truskawkowe pole w Wólce Przybojewskiej. 



Okolice Miączynka. Kolejna ładna i niebanalna kapliczka.



Wisła w okolicach Czerwińska. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz