piątek, 23 marca 2018

17.06.2017 PIĘĆDZIESIĄTKA PO ZIEMI ŁÓDZKIEJ: Tomaszów Maz. - Wąwał - Smardzewice - Tresta - Tresta Szlachecka - Zarzęcin - Sulejów - Włodzimierzów - Przygłów - Kałek - Witów-Kolonia - Zalesice - Piotrków Trybunalski (57.9 km)

Uczestnicy: Urszula P., Artur K., Joanna T., Paweł W., Grzegorz B., Joanna P. (Kałek - Piotrków Tryb.)

I znów, jak co roku, do przejścia 50 kilometrów... Tym razem województwo łódzkie. Niby łódzkie, ale historycznie to jeszcze Mazowsze, przynajmniej na początku trasy. Tomaszów Mazowiecki w swojej większej części leży jeszcze na historycznym Mazowszu, jedynie północna część miasta należy do ziemi łęczyckiej.
W Tomaszowie jest pochmurno, mokro i zimno. Przed hotelem robimy zdjęcie pamiątkowe i ruszamy. Jest 6.30, wokół mgła, jakbyśmy wychodzili z górskiego schroniska. Nie uchodzimy daleko - na pierwszej napotkanej stacji serwujemy sobie kawę. Zaczyna padać, przechodzimy Warszawską do centrum miasta i dalej św. Antoniego na południe. Mijamy kilka zabytkowych domów, pałacyk Urzędu Stanu Cywilnego i kościół ewangelicki. Tomaszów Mazowiecki w odróżnieniu od sąsiedniego Piotrkowa, nie jest miastem zbyt wiekowym - prawa miejskie otrzymał dopiero w 1830 roku - ma jednak całkiem eleganckie centrum, dość pokaźną liczbę zabytkowych klasycystycznych budynków i bardzo ładny park. Jego dynamiczny rozwój w XIX wieku, związany jest, podobnie jak pobliskiej Łodzi, z rozbudową przemysłu włókienniczego. Największa atrakcja Tomaszowa znajduje się jednak na obrzeżach miasta, po wschodniej stronie Pilicy. Z braku czasu nie udaje się nam obejrzeć Skansenu Rzeki Pilicy, zagłębiamy się natomiast w położony po drugiej stronie ulicy rezerwat przyrody. "Niebieskie Źródła" to kilka bardzo malowniczych jeziorek, skąpanych w głębokim mroku gęstego lasu olchowego. Z wapiennego podłoża jeziora wybija krystalicznie czysta woda o turkusowym zabarwieniu To miejsce emanuje ciszą, spokojem i niewzruszonym pięknem. Minęła już 8, musimy iść dalej.
Podążamy niebieskim szlakiem do wsi Wąwał. W strugach deszczu idziemy przez gęsty las, mijamy jeziorko i tory i oto już po kilku kilometrach jesteśmy w Smardzewicach. Jest tu świeżo odnowiony barokowy pofranciszkański kościół św. Anny z klasztorem i dzwonnicą. Moją uwagę zwraca bogato rzeźbiony ołtarz. Wciąż pada. Właśnie dowiedzieliśmy się, że nieco dalej na południe w Białym Domku czeka na nas czynna kawiarnia, co motywuje uczestników do szybszego marszu. Dwa kilometry i jesteśmy na miejscu. Biały Domek okazuje się uroczym pałacykiem z gustownym wnętrzem, jego właściciel to kopalnia wiedzy o okolicy. Wyraża dezaprobatę dla przebudowy kościoła, który właśnie mieliśmy przyjemność obejrzeć, pokazuje zdjęcia sprzed remontu. Ksiądz zastąpił granit marmurem... Pijemy herbatę i idziemy dalej. Dochodzi 12.
Zbaczamy z drogi, aby obejrzeć tamę na Jeziorze Sulejowskim. Jezioro Sulejowskie, będące de facto sztucznym zbiornikiem na Pilicy powstało w latach 1969-73. Ziemno-betonowa tama w Smardzewicach ma długość 1200 metrów, w pobliżu działa elektrownia. Dochodzimy na środek tamy, zawracamy na południe. Wieje. Przez dłuższy czas idziemy przez las niebieskim szlakiem. Mijamy z boku wsie Tresta i Tresta Szlachecka. Za wsią Karolinów docieramy do plaży nad zalewem. Co prawda już nie pada, ale za to porywy wiatru są niemal huraganowe. Na plaży sami windsurferzy. Skuleni z zimna pijemy piwo, jemy frytki i idziemy. Jest 14.
Maszerujemy teraz wzdłuż jeziora, lasem na południowy zachód. Pokonujemy kolejne kilometry, godzina 16 - mijamy Zarzęcin, godzina 17.30 - jesteśmy w Sulejowie. Sulejów słynie z opactwa cystersów, ufundowanego przez księcia Kazimierza Sprawiedliwego pod koniec XII w. i tam się rzecz jasna kierujemy. Cystersi opuścili to miejsce po kasacie zakonu w 1819 roku, aby powrócić w 1986 roku. Piszący te słowa był w klasztorze trzy lata po powrocie zakonników, większość budynków była wówczas w ruinie, w kościele trwały intensywne prace remontowe. Trudno byłoby teraz poznać to miejsce, choć trudno też powiedzieć, czy sąsiedztwo luksusowego hotelu przysłużyło się dobrze klasztorowi. XIII-wieczny romański kościół to niewielka trójnawowa budowla bazylikowa z zachowanym portalem. Szczególnie cenny jest kapitularz, zbudowany na planie kwadratu, nakryty sklepieniem krzyżowo-żebrowym, wspartym na jednej kolumnie. Zachowało się też 6 baszt. Budynki gospodarskie ulokowane na wschodnim odcinku muru adaptowano na potrzeby hotelu.
Kawiarnia hotelowa o wdzięcznej nazwie "Miód i wino" jest nieczynna z powodu wesela. Pozwalają nam jednak się przysiąść i zamówić kawę. Artur zamawia też sernik na gorąco. Jest wniebowzięty.
O 18.30 ruszamy w dalszą drogę. Przechodzimy do centrum miasta. Idziemy długi odcinek wzdłuż ruchliwej szosy do Piotrkowa. To najmniej przyjemna część dzisiejszej trasy. Po 6 kilometrach jesteśmy we Włodzimierzowie, po kolejnych dwóch w Przygłowie. Zapada zmierzch. Skręcamy w stronę wsi Kałek. Podjeżdża taksówka. Witamy się z Asią, która będzie nam towarzyszyć do Piotrkowa, druga Asia podjedzie kilka kilometrów do Witowa i tam na nas zaczeka. Idziemy wzdłuż ulicówki w dość ponurym, bezdrzewnym i jednostajnym krajobrazie. O 21.30 docieramy do osiemnastowiecznego kościoła i klasztoru w Witowie. Przez setki lat rezydowali tu norbertanie, zakon szczególnie potężny w średniowieczu. Witowscy norbertanie byli w stałym  konflikcie z cystersami z Sulejowa. Przedmiotem sporu było m.in. prawo połowu bobrów. W tej przynajmniej kwestii zmieniło się na lepsze. Dziś na szczęście bobry są pod ochroną. Nie zmienił tego nawet minister Szyszko.
Jest zupełnie ciemno. Idziemy przed siebie, równym, choć nieco zmęczonym i chwiejnym krokiem. Krokomierz pokazuje już pięćdziesiąty kilometr, mamy generalnie już dość, ale mapa mówi prawdę: zostaje nam jeszcze do przejścia co najmniej sześć kilometrów. Mijamy Zalesice i o 22.13 docieramy do tabliczki z napisem "Piotrków Trybunalski". Hura! Rzucamy się sobie w objęcia, choć do pełnego zwycięstwa - jak się okazuje - jeszcze nam trochę brakuje. Przez kolejną godzinę idziemy tylko jedną ulicą Zalesicką, najdłuższą i zapewne najbardziej ponurą w całym Piotrkowie. Ciemno i głucho. Wydaje się, że ta ulica się nigdy nie skończy.
Po kolejnej godzinie marszu widzimy już coś więcej niż Zalesicką, wyłania się  Piotrków. Jeszcze kilkaset metrów i jesteśmy niemal w centrum tego uroczego miasta. Do kwatery pozostały nam jeszcze dwa kilometry. O 23.34 docieramy na miejsce. Zrobiliśmy niemal 58 kilometrów. Możemy otwierać szampana!!


I odcinek trasy: Tomaszów Maz. - Smardzewice


II odcinek trasy: Smardzewice - Sulejów


III odcinek trasy: Sulejów - Piotrków Trybunalski



6.30. Tomaszów Mazowiecki. Czas ruszać w drogę.



Tomaszów Mazowiecki. Zabytkowy dworek przy ul. św. Antoniego



Tomaszów Mazowiecki. Rezerwat "Niebieskie Źródła". Malownicze jeziorka i piękny las łęgowy. Wypływająca ze szczelin w wapiennym podłożu woda ma  barwę turkusową.  



Tomaszów Mazowiecki. Rezerwat "Niebieskie źródła"



Tomaszów Mazowiecki. Rezerwat "Niebieskie źródła"



Okolice Smardzewic. Malownicze jeziorko powstałe po wyrobisku. 



Przed kościołem w Smardzewicach.



Pofranciszkański kościół św. Anny w Smardzewicach. Ołtarz barokowy. 



Smardzewice. Kobieta w piotrkowskim stroju ludowym.



Smardzewice. Zapora wodna na Pilicy. Powstała w l. 1969-73. 



Smardzewice. Widok na Pilicę z zapory. 



Smardzewice. Widok na Jezioro Sulejowskie. 



Okolice Tresty. Otaczają nas ładne lasy sosnowe. 



Okolice Karolinowa. Zimno, wieje. Dość ponuro, spadamy...(zdjęcie Uli). 



Plaża w Karolinowie. Raj dla windsurfurów, dla pozostałych zabawa raczej średnia.



Bujne łąki. w okolicach Zarzęcina (zdjęcie Uli).



Okolice Zarzęcina. Droga wiedzie przez dorodny las. 





Okolice Zarzęcina.



Opactwo cystersów w Sulejowie. Romańsko-gotycki kościół św. Tomasza.



Opactwo cystersów w Sulejowie. Nie odbudowane skrzydło klasztoru.



Opactwo cystersów w Sulejowie. Baszta Opacka i przylegający do niej budynek arsenału, XV - XVI w. 



Sulejów. Opactwo Cystersów. Wschodnią część budynków gospodarczych wraz z bramą zajmuje hotel. 



Sulejów. W hotelowej kawiarni o wdzięcznej nazwie "Miód i wino" Artur objada się sernikiem...



Sulejów. Widok na klasztor i kościół od strony wschodniej. Budynki na pierwszym planie pełnią funkcję hotelu. 



Sulejów. Widok z mostu na Pilicę. 



Okolice Kałka.



Witów. Kościół św. Małgorzaty i św. Augustyna. Wraz z klasztorem należał przez setki lat do potężnego zakonu norbertanów. Obecny kościół pochodzi z XVIII w. (zdjęcie Uli)



Jest 22.13. Hura!!! Dotarliśmy do granic Piotrkowa. Jeszcze nie wiemy, że mamy przed sobą kawał drogi. Czeka nas czterokilometrowy przemarsz ul. Zalesicką... (zdjęcie Uli)


niedziela, 18 marca 2018

03.06.2017 - Grudusk - Kołaki Wielkie - Kosmowo - Pawłowo Kościelne - Zberoż - Węgra - Olszewiec - Grójec - Obrąb - Przasnysz (24.8 km)

Uczestnicy: Urszula P., Artur K., Joanna T., Michał F., Joanna P., Grzegorz B.

Jest sobotni  poranek. Spacerujemy po Grudusku, niewielkiej miejscowości położonej 20 kilometrów na północ od Ciechanowa. Pod kościołem pijemy autentyczną katalońską cavę i w szampańskich, czy raczej caviańskich nastrojach zwiedzamy grodzisko. We wczesnym średniowieczu istniał tu potężny gród, zapewne jeden z większych na Mazowszu, który chronił mieszkańców przed atakami Prusów. Wykopaliska archeologiczne, prowadzone w 2010 roku, ujawniły całe bogactwo średniowiecznych budowli: wieży obronnych, wałów i budynków mieszkalnych, jak również przedmiotów codziennego użytku: pierścieni, sprzączek, szpil, noży itd. Mieszkańcy grodu nie wytrzymali naporu Prusów i w XIII wieku opuścili osadę. 200 lat później lokowano w tym miejscu wieś. Obecnie możemy podziwiać rekonstrukcje wałów, palisady, budynków, bramy w ramach rezerwatu archeologicznego "Zielona Góra". Wejścia do grodu strzegą wielkie drewniane rzeźby wojów.
Nasza trasa wiedzie na północy wschód, do Kołaków. Maszerujemy nieuczęszczaną szosą wśród pól, jest bardzo ciepło i słonecznie. Trochę błądzimy, za Kołakami idziemy kolejne 2 km do Kosmowa i kolejny kilometr do Pawłowa Kościelnego, gdzie zwiedzamy gotycki kościół. Oprowadza nas po nim miejscowy ksiądz. W środku znajduje się cenny renesansowy piętrowy nagrobek właścicieli wsi. To bardzo dziwna i ciekawa budowla, niesymetrycznie rozstawione okna skłaniają do przypuszczeń, że kiedyś kościół był większy i inaczej orientowany. Dziwne są też nieregularne wieżyczki na narożach kościoła. Obecny kształt kościół prawdopodobnie zawdzięcza przebudowie po zniszczeniach w czasie I wojny światowej. W Pawłowie Kościelnym znajduje się też dziewiętnastowieczny dworek.
Pod wiatą w centrum Pawłowa urządzamy wyjątkowo wystawny piknik. Dalsza trasa wiedzie przez Zberoż do Węgry, gdzie znajduje się ładny drewniany osiemnastowieczny kościółek. Nie mamy już czasu, aby zajrzeć do pobliskiego Rostkowa, miejsca urodzin św. Stanisława Kostki. Maszerujemy najprostszą drogą do Przasnysza i kiedy nie spodziewamy się większych atrakcji, w pobliżu wsi Olszewiec, napotykamy na najdziwniejsze zwierzę w stanie wolnym na Mazowszu, jakie kiedykolwiek udało się nam zobaczyć. Owo zwierzę przypominało psa, ale poruszało się raczej jak kot czy lis, miało długi pysk i wielkie spiczaste uszy. Chyba się nie bało, przeszło się powoli i leniwie po łące i zanim zdążyliśmy zrobić mu zdjęcie położyło się w trawie. Po dyskusjach i badaniach doszliśmy do wniosku, że owo tajemnicze zwierzę to szakal złocisty. Ten ekspansywny gatunek rozprzestrzenia się od lat sześćdziesiątych XX wieku z terenów Europy Południowo-Wschodniej i przed zaledwie trzema laty dotarł do Polski. Co ciekawe można go teraz głównie spotkać w Polsce północnej, dokąd dotarł przez Niemcy, a sądząc z licznych relacji ludzi, którzy go widzieli, zadomowił się u nas na dobre. Minister Szyszko, skądinąd znany nam dobrze wielki miłośnik przyrody, zadziałał błyskawicznie i wciągnął szakala na listę gatunków łownych. Będzie można na niego polować od 1 sierpnia 2019 roku.


Grudusk - Kołaki Wielkie - Kosmowo - Pawłowo Kościelne - Zberoż - Węgra - Olszewiec - Grójec - Obrąb - Przasnysz (24.8 km)




Katalońska cava prosto z Barcelony pod kościołem w Grudusku (wszystkie zdjęcia Uli)



Grudusk. Rynek z kościołem Przemienienia Pańskiego



Grudusk - rezerwat archeologiczny "Zielona Góra" to rekonstrukcja wczesnośredniowiecznego grodziska



Grudusk. Brama prowadząca na teren grodziska.



Wstępu na teren grodziska bronią wielkie drewniane posągi wojów.



Okolice Kołaków Wielkich



Drewniana kapliczka. Okolice Kołaków Wielkich. 



Pawłowo Kościelne. Gotycki kościół p.w. św. NMP i św. Antoniego



Pawłowo Kościelne - kościół p.w. NMP i św. Antoniego. Potrójny renesansowy nagrobek. 




Bezkresne pola w okolicach Pawłowa Kościelnego.






Węgra. Kościół św. Jana Chrzciciela z XVIII wieku.



Okolice Olszewca. Najdziwniejsze zwierze, jakie udało się nam kiedykolwiek zobaczyć na Mazowszu. Ledwie widoczne wśród traw. Panie i panowie, przed państwem szakal złocisty!!!



Okolice Grójca i Obrąbu. Ciągnik, uzbrojony w poprzeczną konstrukcję, próbuje wyminąć przydrożny znak. Niestety bezskutecznie. 



Obrąb. Dziewiętnastowieczny dworek. 


piątek, 9 marca 2018

01.05.2017 - Gorzewo - Skwirynów - Klusek Biały - Lucień - Miałkówek - Budy Lucieńskie - Kwirynów - Gorzewo (19.4 km)

Uczestnicy: Urszula  P., Michał F., Grzegorz B., Joanna T. (do Lucienia), Paweł W. (do Lucienia)

Nad ranem wypełzamy z namiotów. 1 maja nie jest przyjemnym dniem: jest bardzo zimno, wieje silny wiatr. Noc była bardzo chłodna, Artur miał dość i już go nie ma - wczesnym rankiem ewakuował się do domu. Ula natomiast nic sobie nie robi z lodowych podmuchów wichru i idzie się kąpać. Dołącza do niej Paweł. Pozostali, w tym piszący te słowa, wolą grzać się przy ognisku. Nasz gospodarz przywozi nam gorącą herbatę, wychodzi słońce i robi się nam raźniej. Paweł zachwala profesjonalny palnik gazowy z osłoną i pojemnikiem. Taki gadżet chciałby mieć każdy prawdziwy turysta!
Jest już 12.30,  kiedy ruszamy w drogę. Mijamy nieczynny ośrodek wypoczynkowy Białe Źródła. O tej porze roku wszystko jest jeszcze zamknięte, ale taki spokój potrwa już tu niedługo, wkrótce zjadą się tu turyści i wczasowicze, będzie dziki tłum ludzi łaknących rozrywki, nocą po jeziorze nieść się będą gorące rytmy disco polo. W sklepie w Klusku kupujemy chrupki, które okazują się zepsute i musimy je zwrócić. Pijemy kasztelana, który smakuje na szczęście jak kasztelan i idziemy dalej. Maszerujemy wzdłuż szosy i rozlewisk Skrwy w ładnym, bagiennym krajobrazie. Po 2 kilometrach jesteśmy już w Lucieniu. Mijamy gargamelowaty kościół, w sklepie kupujemy jarzębiak, który okazuje się nie być jarzębiakiem, bo jest biały, a nie żółtozłoty i nie smakuje jak trzeba. Na miejscowym stadionie fotografujemy się w ławce zespołu gości. Chwilę wyobrażamy sobie, że jesteśmy FC Barceloną, właśnie strzelamy gola i wygrywamy Ligę Mistrzów. Ale Barceloną też niestety nie jesteśmy. Smętnie popijamy fałszywy jarzębiak i wracamy do rzeczywistości.
Żegnamy się z Asią i Pawłem, którzy udają się w drogę powrotną do Gostynina. Nasza trójka: Ula, Michał i piszący te słowa skryba ruszamy ścieżką wzdłuż Jeziora Lucieńskiego. Po 3 kilometrach jesteśmy już w Miałkówku. Siedzimy, popijamy jarzębiak i myślimy o niebieskich migdałach. Tak przez 45 minut. A potem okazuje się, że położony 50 metrów dalej bar "U Jędrka" jest czynny, w środku, o dziwo, kłębi się tłum. Długo czekamy, aż podadzą nam coś do jedzenia.
Idziemy wzdłuż Jeziora Lucieńskiego. Spędzamy chwilę w ośrodku "Słoneczna Farma", leżąc na molo. Jest pusto, cicho i bardzo spokojnie, nawet wiatr ustał, nic nie przerywa nam niespodziewanej chwili błogostanu. W końcu ruszamy w drogę powrotną. Obchodzimy jezioro wzdłuż zachodniego jego brzegu i skręcamy na wschód. Idziemy kilka kilometrów przez gęsty las, po naszej prawej stronie, nad samym jeziorem, znajduje się rządowy ośrodek wypoczynkowy. Wjeżdża się do niego przez potężną bramę. Na drodze stoją jacyś myśliwi o ponurym wyglądzie. Po kilku kilometrach jesteśmy z powrotem przy szosie do Skwirynowa. Jeszcze 3 kilometry i już jest Gorzewo. Zachodzi słońce. 1 maja, Święto Ludu Pracującego Miast i Wsi powoli się kończy.



Nasza pierwszomajowa trasa wiodła wzdłuż dwóch malowniczych jezior Pojezierza Gostynińskiego: Jeziora Białego i Jeziora Lucieńskiego 





1-majowa kąpiel w Jeziorze Lucieńskim to prawdziwy wyczyn (te i następne zdjęcia Michała) 



Gorzewo. Zdjęcie grupowe na polu namiotowym.



Rozlewiska Skrwy w pobliżu Lucienia



   Okolice Lucienia



Przez chwilę wydaje się nam, że jesteśmy Barceloną i właśnie strzeliliśmy bramkę... Ale jesteśmy na stadionie w Lucieniu...



Romantyczne spotkanie...



Na molo w Miałkówku. 



Podmokły las w okolicach Bud Lucieńskich. 



Budy Lucieńskie. Widok na Jezioro Lucieńskie.



Jezioro Lucieńskie w okolicach Bud Lucieńskich. Zdjęcie Uli.



Budy Lucieńskie. Widok na Jezioro Lucieńskie. Zdjęcie Uli. 



Okolice Bud Lucieńskich