czwartek, 21 kwietnia 2016

09.04.2016 - PKP Przetycz - Stare Bosewo - Znamiączki - Grądy Szlacheckie - Borki - Kunin - Kółko - Ponikiew Duża - Czarnowo - Szczawin - Kaszewiec - Różan (31.7 km)

Uczestnicy: Joanna T., Anna Z., Anna S., Marcin P., Grzegorz B.

Trasę zaczynamy w Starym Bosewie, miejscowości położonej na trasie kolejowej między Tłuszczem i Ostrołęką. Tuż przy stacji zaglądamy do dość dziwnego, eleganckiego parku z rzeźbami ludowymi, pod sklepem jemy pączki, które ufundowała nam Ania i nieśpiesznym krokiem kierujemy się w stronę Grądów Szlacheckich. Jest zimno i wietrznie, po obu stronach drogi roztaczają się wielkie łąki.  Za Grądami szosa się kończy, droga żwirowa prowadzi nas do Borków. Krajobraz pól, zagonów i łąk w ponurej kwietniowej aurze nie skłania do optymizmu. Aby poprawić sobie humor organizujemy piknik w lasku: w skład  posiłku wchodzą produkty nie produkowane na Mazowszu: sery, oliwki, humus, daktyle. Z nowymi siłami ruszamy na północ do wsi Kunin. Zabytkowy kościół drewniany przeniesiony z Marianowa, gdzie był świątynią ewangelicką, niezbyt pasuje do krajobrazu Mazowsza: wygląda zbyt porządnie, zbyt cukierkowo. Za Kuninem wiatr się wzmaga, po obu stronach mijamy ciągnące się po horyzont pola. Przecinamy drogę krajową, na której szaleją tiry i zmierzamy do Szczawina, naszej głównej dzisiejszej atrakcji.
Pałac w Szczawinie należy - jak czytamy - do najwybitniejszych przykładów architektury wzorowanej na dokonaniach włoskiego twórcy epoki renesansu Andrei Palladia. Jej cechą charakterystyczną jest symetryczny plan budowy z wielką salą na osi, galerie, które łączą korpus z oficynami i kolumnowy portyk. Te wszystkie elementy występują w oglądanym przez nas i wybudowanym w 1830 pałacu. Autorem projektu jest znany polski architekt Adam Idźkowski, autor kolumnady Pałacu Saskiego w Warszawie. Jest cicho i nadzwyczaj spokojnie, podobno działa tu pensjonat, ale gości nie ma, a właściciele gdzieś pojechali. Siadamy na tarasie i rozkoszujemy się widokiem.
Nie na długo. Pozostaje nam ponad dziesięć kilometrów do Różana: sześć kilometrów leśną drogą pod drutami wysokiego napięcia i trzy kilometry ruchliwą szosą. Gnamy, aby zdążyć na ostatni autobus. Jak zwykle.



Stare Bosewo. Rzeźba w parku. 



Uroczy lasek brzozowy pod Znamiączkami.



Podmokłe łąki w okolicach Grądów Szlacheckich



Rzeczki w okolicach Borek.



Zabytkowy dom w Kuninie.



Kunin. Drewniany kościół przeniesiony z Marianowa, gdzie służył ewangelikom.



Okolice Ponikwi Dużej.



Okolice Ponikwi Dużej. Łąki ciągną się po horyzont.



Pałac w Szczawinie. Wybitny przykład architektury palladiańskiej. Wzniesiony około 1830 roku dla Józefa Glinki według projektu Adama Idźkowskiego.



Pałac w Szczawinie.



Droga do Różana.



Widok na Różan z mostu na Narwi. 

piątek, 8 kwietnia 2016

12.03.2016 - Sochocin - Ostrowie - Jędrzejewo - Kuchary Królewskie - Rzy - Karolinowo - Gościmin Wielki - Czarnoty - Kubice - Cichawy - Gąsocin (27.0 km)

Uczestnicy: Artur K., Joanna T., Ewa B., Anna S., Marcin P., Adam O., Grzegorz B.

Zaczynamy w Sochocinie, wsi gminnej położonej położonej 12 kilometrów na północny wschód od Płońska. Sochocin - mimo że dziś jest tylko wsią - jest w końcu niewiele młodszy od Warszawy, a przez niemal 500 lat był nieźle prosperującym rolniczym miasteczkiem. W 1869 roku utracił, jak wiele miast Królestwa Polskiego, prawa miejskie, ale coś z atmosfery miasta pozostało. Miasta co prawda prowincjonalnego - w sobotni poranek nie uda się tu nawet napić kawy - a mimo to pełnego życia i radosnego. Zaglądamy do niewielkiego sklepiku przy kościele. Jakbyśmy się cofnęli 50 lat  - w ciemnym i chłodnym pomieszczeniu starsza pani sprzedaje bluzeczki, nici i skarpetki i jest to ostateczne pożegnanie z handlem w tym miejscu - sklep już wkrótce przestanie istnieć. Nasza rozmówczyni opowiada historię swojego życia: przez wiele lat robiła remanenty w różnych sklepach Sochocina, potem pracowała jako ekspedientka. Przenosimy się w lata sześćdziesiąte, siedemdziesiąte ubiegłego wieku. Niczym postać z książek Myśliwskiego, pani W. jest przybyszem z dawno minionego świata, gdzie życie było prostsze i trudniejsze zarazem. Odwiedzamy cukiernię, a potem oglądamy niewielkie drewniane domy w centrum.   
Nasza droga wiedzie przez pola i łąki na wschód. Jest chłodno i wietrznie. Po kilku kilometrach, pod Kucharami Królewskimi robimy przerwę na konsumpcję ciasteczek. Dwa zakręty i już jesteśmy w miejscowości o frapującej nazwie Rzy. Jak czytać nazwę: rzy czy r-zy? Mijamy szosę do Ciechanowa i niedługo potem docieramy do Gościmina Wielkiego. W miejscowym sklepie pijemy herbatę, o którą prosimy panią sklepową. Dowiadujemy się, że handel we wsi zamiera, gdyż ludzie robią zakupy w supermarketach. Przechodzimy mostem na drugą stronę Sony i zagłębiamy się w piękny las. W przerwie wypijamy pigwówkę i resztki wiśniówki, robi się błogo, ale błogostan szybko mija. Za Kubicami piękny las się kończy i krajobraz gwałtownie się zmienia na księżycowy: mijamy wielkie żwirowiska, na których z rzadka niczym jakieś wielkie archaiczne zwierzęta stoją zardzewiałe koparki. Po kolejnych pięciu kilometrach docieramy do Gąsocina. Jego  główną atrakcją jest ruina drewnianego dworca kolejowego, którym zachwycali się Sienkiewicz i Konopnicka. Widzieliśmy już go wcześniej i tam piszę o nim nieco więcej (27.06.2015).    



Ten sklep w Sochocinie wkrótce przestanie istnieć.



Pani W. jest rodowitą sochocinianką. Pracuje w handlu od kilkudziesięciu lat. 



Sochocin - zabytkowy dom.



Na Rynku w Sochocinie.



Sochocin. Ul. Wojska Polskiego



Jędrzejewo.



Konsumpcja ciasteczek pod Kucharami Królewskimi.



Kuchary Królewskie



Rzy - jedna z dziwniejszych nazw miejscowości w Polsce. Osoba postronna nie wie nawet, jak ją wymawiać. Od miejscowych mieszkańców dowiedzieliśmy się, że należy wymawiać r-zy (jak w wyrazie zmarznąć).



Piesek jest niesamowity. Przyłączamy się do apelu...



Gorąca herbata w sklepie w Gościminie Wielkim. 



Wyjątkowo piękne ogrodzenie w Gościminie Wielkim. 


 Handel w Gościminie zamiera...



Rzeczka Sona w pobliżu wsi Czarnoty.



Ania ma zawsze mnóstwo energii. Nawet po przejściu 20 kilometrów jest w stanie stanąć na głowie lub wykonać bardzo skomplikowane ćwiczenie. 



Kubice.


Księżycowy krajobraz pod Cichawami.



Żwirowisko pod Cichawami.



Żwirowisko pod Cichawami.

niedziela, 27 marca 2016

20.02.2016 - Jadwisin - Zegrzynek - Serock - Moczydło - Zaolzie - Marynino - Wola Smolana - Nowa Jachranka - Izbica - Jachranka - Izbica - Dębe (21.9 km)

Uczestnicy: Artur K., Joanna T., Ewa S. Mysza, Piotr Strażak

Znów sobota i znów wycieczka. Autobus pomyka, pada śnieżek, a Mysza opowiada o właśnie przebytych kursach toksykologicznych. Wysiadamy w Jadwisinie i kierujemy się do Wąwozu Szaniawskiego. Śnieg pokrywa zielone pola, nagle wróciła zima, krajobraz robi się bajkowy. Wąwóz Szaniawskiego to miejsce piękne - głęboki, kręty, pokryty lipami i klonami bardziej przypomina Beskidy niż Mazowsze. Droga prowadzi nad Zalew Zegrzyński, zasnuty mgłami i ponury. Przekraczamy bramę, która prowadzi do ruin dworu Jerzego Szaniawskiego. Znajdujemy się w miejscu naznaczonym piętnem tajemnicy i upadku. Szaniawski mieszkał w tym miejscu niemal całe życie. Tu napisał większość dzieł, tu powstał niezapomniany "Profesor Tutka". Po wojnie pisarz starał się ocalić miejsce, które stanowiło część majątku jego rodziny. W ramach reformy rolnej komunistyczne władze przekazały majątek utworzonemu Instytutowi Ziemniaka, pozostawiając Szaniawskiemu modrzewiowy dworek i 30 hektarów ziemi ornej i lasu. Szaniawski nie miał środków na zapłatę podatku od tej posiadłości i popadł w skrajną nędzę. Po śmierci pierwszej żony, coraz bardziej zgorzkniały i samotny, w wieku 76 lat ożenił się ponownie, ale ta decyzja okazała się dla niego zgubna - chora na schizofrenię żona całkowicie odizolowała go od świata. W 1977 roku, siedem lat po śmierci Szaniawskiego, spłonął modrzewiowy dworek a w nim cała niepublikowana spuścizna po pisarzu. Dziś pozostały tylko schody, które prowadziły do dworku.
Droga do Serocka wiedzie ścieżką nad Zalewem nad stromą skarpą. Gdzieś po drodze mijamy niewidoczny od naszej strony pałac Radziwiłłów w Jadwisinie, należący do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, obiekt piękny i warty zwiedzenia, ale niedostępny, a potem opuszczony ośrodek wypoczynkowy. Malownicza droga wiedzie wprost do Serocka.
Serock, mimo że maleńki, sprawia całkiem wielkomiejskie wrażenie. Główną atrakcją jest gotycki kościół obronny Zwiastowania NMP z czworoboczną wieżą i quasi-basztami wspierającymi nawę. A przy rynku jest kawiarnia "Pychotka" z pyszną kawą i wspaniałymi ciastkami. Właściciel, cukiernik z powołania, prezentuje nam imponującą kolekcję filiżanek, kubków i dzbanków.
Maszerujemy, częściowo żółtym szlakiem, do Wólki Smolanej. Wychodzi słońce, robi się ciepło, za Maryninem urządzamy sobie pierwszy w tym roku piknik: Asia wyciąga oliwki z fetą, a Strażak pigwówkę z azerbejdżańskich pigw. Idziemy przez Las Serocki i już jesteśmy w Jachrance w hotelu Windsor. To jeden z bardziej kiczowatych obiektów na Mazowszu: tak z zewnątrz, jak i wewnątrz. Na zewnątrz straszą gargamelowate kolumnady, nieporadnie naśladujące brytyjski styl kolonialny, wnętrze przywodzi na myśl imitację arabskiego hotelu. Kolejne 3 kilometry i jesteśmy w Dębem. Pozostaje nam już tylko jedynie oczekiwanie na busa do Warszawy. Nie bardzo tylko wiadomo, gdzie się zatrzymuje...    



Wąwóz Szaniawskiego. Spadł śniegi i zrobiło się bajkowo.  



Wąwóz Szaniawskiego. 



Brama prowadząca do majątku Szaniawskiego. 





Zegrzynek. Z dworku pozostały już tylko schody...



Zalew Zegrzyński. Okolice Serocka. 



Zalew Zegrzyński. Okolice Serocka.



Serock. Kościół Zwiastowania NMP. Zachodnią fasadę wspierają cylindryczne skarpy, przypominające baszty. Kościół wzniesiono w XVI wieku z fundacji książąt mazowieckich. 



Serock. Kawiarnia "Pychotka" prezentuje wspaniałą kolekcję porcelany. 



Okolice Marynina. 



Okolice Wólki Smolanej. 



Okolice Wólki Smolanej. 



Lasy Serockie. Okolice Izbicy.



Lasy Serockie. Okolice Izbicy.



Jachranka. Hotel "Windsor". Doskonały przykład architektonicznego kiczu. 

niedziela, 20 marca 2016

13.02.2016 - Mszczonów - Gurba - Szeligi - Zdzieszyn - Korabiewice - Huta Partacka - Zator - Olszanka - Puszcza Mariańska - PKP Jesionka (27.1 km)

Uczestnicy: Artur K., Ania Z., Ania S., Marcin P., Adam O., Agnieszka B., Ola, Grzegorz B.

Sobotnią przechadzkę w piękny sobotni lutowy poranek rozpoczynamy w Mszczonowie, mieście znanym głównie z term i magazynów. Osoby niezainteresowane kąpielą też znajdą coś dla siebie - Mszczonów to ładne zadbane miasteczko z rynkiem, dziewiętnastowiecznym kościołem i licznymi drewnianymi domkami. Nieopodal kościoła stoi dworek państwa Czartoryskich zwany "kaflarnią", ale najciekawszym obiektem jest położony na obrzeżach miasta cmentarz żydowski. Cmentarz powstał w 1763 roku i funkcjonował do II wojny światowej. Macewy, choć stosunkowo nieliczne, mają wyjątkową wartość artystyczną  Godna odnotowania jest szeroka symbolika nagrobków: ręce w geście modlitwy, korony, lwy, jelenie...  W niedawno odbudowanym ohelu spoczywają szczątki zmarłego pod koniec XIX wieku założyciela dynastii miejscowych chasydów, Jakuba Dawida.
W miejscowości Gurba przechodzimy kładką nad drogą ekspresową, w Szeligach przechodzimy na drugą stronę Centralnej Magistrali Kolejowej, którą akurat pędzi Pendolino. Mijamy Zdzieszyn, Korabiewice i Hutę Partacką. Czuć pierwsze powiewy wiosny, nieśmiało śpiewają ptaki. Za Hutą Partacką skręcamy w piękną leśną drogę. Po kilku kilometrach jesteśmy w Puszczy Mariańskiej.
Puszcza Mariańska to miejscowość o bardzo ciekawej historii. Początkowo znana jako Puszcza Korabiewska, powstała w XVII wieku w miejscu, w którym funkcjonowała wspólnota mnichów. Na czele wspólnoty stał ojciec Stanisław Papczyński. W 1673 Papczyński przekształcił wspólnotę w zakon marianów i po wielu latach heroicznych starań otrzymał w Rzymie dla zakonu francuską regułę zakonną . Marianie, pierwszy rdzennie polski zakon, są obecni w kilkunastu krajach światach i liczą sobie około 500 księży i braci. Na Mazowszu mają domy zakonne m.in. w Skórcu, Sulejówku, Goźlinie i Górze Kalwarii. Ojciec Papczyński został w 2008 roku beatyfikowany, a w czerwcu tego roku będzie w Rzymie kanonizowany przez papieża Franciszka.
O skomplikowanej historii marianów - na początku XX wieku do zakonu należała tylko jedna osoba - opowiada nam brat zakonny. Oprócz niego w Puszczy Mariańskiej mieszka dziś jeszcze sześciu ojców. Oprowadza nas po drewnianym kościółku odbudowanym w miejscu spalonego w 1993 roku kościoła. Sprawcy, których nigdy nie ustalono, prawdopodobnie celowo podpalili kościół przy pomocy rac. Obok w latach dziewięćdziesiątych ojcowie zbudowali nowy kościół, duży, nowoczesny i przestronny. Siadamy na ławeczce, popijamy pomarańczówkę i popadamy w lekką zadumę. Pozostaje nam kilka kilometrów do pociągu. Przyspieszamy kroku. Zapada zmierzch. Robi się chłodno.



Mszczonów. Wnętrze kościoła św. Jana Chrzciciela. Szczególnie interesujący jest drewniany, polichromowany strop.



Mszczonów. Kościół św. Jana Chrzciciela.



Mszczonów. Zabytkowy dworek zwany Kaflarnią. Na jego tyłach przed wojną produkowano piece kaflowe. 



Mszczonów. Uczestnicy wycieczki na tle Muzeum Rodziny Maklakiewiczów. 



Mszczonów. Cmentarz żydowski. Założony w 1763 roku istniał do II wojny światowej. 



Mszczonów. Cmentarz żydowski.



Mszczonów. Macewa na cmentarzu żydowskim.



Mszczonów. Macewa na cmentarzu żydowskim.



Mszczonów. Macewa na cmentarzu żydowskim. 



Mszczonów. Zabytkowy budynek.



Agnieszka i Ola robią sobie selfie.



Zabytkowy dom w Korabiewicach. 



Okolice Huty Partackiej. 



Puszcza Mariańska. Drewniany kościół z XVII w., odbudowany po pożarze w 1993 r. Kościół należy do zakonu marianów.