sobota, 20 czerwca 2026

 

06.06.2026  Gorzów Wielkopolski – Karnin - Deszczno - Maszewo - Glinik – Bledzew – Chycina – Gorzyca – Święty Wojciech - Międzyrzecz (50.1 km)

Uczestnicy: Grzegorz B., Artur K., Ula P., Ania S. (od Glinika), Asia T., Paweł W.

 

Relacja Artura K.

Doroczny zwyczaj urządzania przez pieszomazowszan 50-kilometrowego przemarszu w jeden dzień ma już swoją wieloletnią tradycję. Tegoroczny, trzynasty z kolei, był, tak jak i poprzednie, okazją do odwiedzenia i zwiedzenia okolic naszego kraju, których rzadko albo wcale nie było nam dane oglądać. Tym razem padło na województwo lubuskie. Trasa została wyznaczona z Gorzowa Wielkopolskiego do Międzyrzecza. Przyjechaliśmy do Gorzowa w piątek, 5 czerwca, i zwiedziliśmy miasto, które pierwotnie było wczesnośredniowieczną osadą, następnie, już pod rządami brandenburskimi, uzyskało prawa miejskie w 1257 r. Zabytków w nim jest niewiele (bardzo poważne zniszczenia w czasie II wojny światowej są tego przyczyną), ale katedra, pochodząca z 2 poł. XIII w. robi dobre wrażenie.

Zaplanowany start o 6 rano dnia następnego nieco się opóźnił, ale przed siódmą w doskonałych nastrojach ruszyliśmy żwawo w stronę wsi Glinik, gdzie zagłębiliśmy się w przepiękne lasy, pełne rozśpiewanego ptactwa, usłane runem leśnym, zwłaszcza dorodnymi paprociami. Szerokimi duktami leśnymi dotarliśmy po pewnym czasie do jeziora Glinik, które okazało się bardzo malownicze a jego spokojne wody zachęciły niektórych z nas do kąpieli. Po dłuższym popasie nad jeziorem wyruszyliśmy na szlak prowadzący do Bledzewa; kilkunastokilometrowy marsz przez las, w którym nie spotkaliśmy nikogo i niczego, poza zielenią roślin, błękitem nieba i bielą chmur, pofałdowanym terenem i podmokłą doliną rzeczki Tymienicy, był chyba najprzyjemniejszym etapem naszej wędrówki. Bledzew okazał się urokliwą wsią, z brukowanymi kocimi łbami ulicami, o miejskim ich układzie. Nic dziwnego bo był on w latach 1433-1945 miastem, od późnego średniowiecza (pojawienie się w miasteczku na pocz. XV w. zakonu cystersów odegrało tu ważną rolę) o całkiem istotnym znaczeniu dla obrony zachodnich rubieży Rzeczpospolitej. Do wsi wkroczyliśmy idąc już od dłuższego czasu lubuskim szlakiem św. Jakuba. Szlak ten będzie nam towarzyszył aż do Międzyrzecza – poza jedną niefortunną próbą zejścia z niego, spowodowaną chęcią pójścia nieco dzikszą trasą, w pobliżu jezior Bledzewskiego, Kleśna i Cisie. Okazało się bowiem, że ścieżka prowadząca przy pierwszym z tych jezior była tak zarośnięta, że zniosło nas na infernalne zaplecze ubojni usytuowanej chyba w jakimś dawnym PGR. Okropny odór, grząski teren, dorodne pokrzywy, sprawiły, że się wycofaliśmy i przeszliśmy – filmowani telefonem przez mieszkańców pobliskiego gospodarstwa – przez czyjeś ogrodzone pole do szosy. Po spokojnym odcinku dotarliśmy do kolejnej malowniczej wybrukowanej kocimi łbami wsi. Chycina także ma długą i nadzwyczaj bogatą historię, sięgającą XIV w. Była wielusetletnią własnością szlachty polskiej z rodu Chycińskich i do pierwszego rozbioru Polski znajdowała się w granicach Wielkopolski. Dalsza droga prowadziła nas lasami i polami ku kolejnej starej osadzie – Gorzyca. Wieś ta, również własność szlachecka, odnotowana po raz pierwszy w

XIII w., posiada ciekawy zabytek – szachulcowy kościół z 1 poł. XVIII w. i jest malowniczo położona nad rzeką Obrą. W ostatnich godzinach pogoda nas nie rozpieszczała, trochę popadało, i ostatnia prosta, prowadząca przez Święty Wojciech do Międzyrzecza dała nam się nieco we znaki. Święty Wojciech był własnością biskupią, pierwsze wzmianki o nim pochodzą z XIII w. Przypuszcza się, że znajdujący się w niej szachulcowy kościół z 2. poł. XVIII w. powstał na miejscu eremu benedyktynów, ufundowanego na pocz. XI w. przez Bolesława Chrobrego i znajduje się w pobliżu miejsca męczeńskiej śmierci Pięciu Braci Męczenników. Nie wszyscy historycy a zwłaszcza archeologowie podzielają ten pogląd. Po jedenastej wieczorem dotarliśmy przez urokliwe miasto do miejsca noclegu.

Następnego dnia zwiedzaliśmy Międzyrzecz, spacerowaliśmy wzdłuż Obry, byliśmy na rynku, gdzie stoi ratusz z 1813 r., widzieliśmy też dobrze zachowaną XIX-wieczną synagogę. Najciekawszym jednak obiektem był XIV-wieczny zamek i zespół okolicznych budynków – obecnie siedziba znakomitego Muzeum Ziemi Międzyrzeckiej. Znajdują się w nim ekspozycje obejmujące historię miasta, kulturę materialną miejscowego ludu, oraz najciekawszy element muzeum – wystawa prezentująca portrety trumienne i zwyczaje funeralne okresu baroku. Przeplatają się na niej polskie i niemieckie rody, mieszkające razem na tej ziemi, wypracowujące wspólne kanony estetyczne i obyczajowe, różniące się nieco od form wypracowanych na przykład w Małopolsce i na Mazowszu.

Wyprawa w Lubuskie okazała się bardzo ciekawa, pouczająca i niezwykle przyjemna

 

 


Godzina 6.50. Gorzów Wielkopolski, ul. Pocztowa. Grupa gotowa do wymarszu. 



Ania dotarła do Glinika i od razu czeka ją miła niespodzianka. 

 

Kąpiel w jeziorze Glinik. Dotarliśmy tu po 15 km.


 

Jezioro Glinik.

 


 Droga do Bledzewa wiodła przez urozmaicone leśne krajobrazy. 

 


 Okolice Bledzewa. 



Bledzew, urokliwe miasteczko na naszej trasie, to już zachodnia Wielkopolska. Do 1945 roku miał prawa miejskie. W średniowieczu znajdowało się tu opactwo cystersów. 

 

    Bledzew


Wspaniała leśna droga z Chyciny do Gorzycy. Cały czas idzie się w tunelu roślinności. 


Szachulcowy kościółek p.w. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Gorzycy z 1736 roku. Mamy już za sobą 42 km...